poniedziałek, 24 marca 2014

Tiny Tears

Bardzo, bardzo dziękuję za życzenia rocznicowe:)
Dopiero dzisiaj tutaj zaglądam. Ostatnio mam wrażenie, że jestem ciągle w robocie - nie w pracy tylko w robocie. Moja praca staje się dla mnie robotą, kiedy odczuwam silne zmęczenie. Dobrze, że teraz mam trochę wolnego, ale moją radość zabiły panoszące się w domu choróbska.:(

Powoli obrabiam lalki z poczekalni - ledwo wyszoruję jedną i ani się nie obejrzę już czeka następna.

Lalka z poczekalni to Tiny Tears pochodząca od Palitoy angielska panienka.
Tutaj troszkę można poczytać:http://www.museumofchildhood.org.uk/collections/dolls/tiny-tears/
Stronka , która zawiera więcej wiadomości i kolejne wcielenia lalki złośliwie nie chce mi się otworzyć dzisiaj.(postaram się później uaktualnić)

Mój egzemplarz najprawdopodobniej pochodzi z lat 70/80 i co mnie bardzo cieszy działa.:)

 Laleczka pije, brzuszek robi się twardy - jego ucisk sprawia, że laleczka roni łezki. Powieki też nie opadają nagle tylko stopniowo - w zależności od tego jak pochylamy lalkę:) Wprawdzie jedno oczko trochę opada, ale i tak działa.


Znaleziona została w takim stanie.



Brudnym i popisanym (czeka ją jeszcze benzacne).

W najgorszym stanie były włosy - pocięte, wyrwane i o konsystencji siana:(




Budowa ciałka miała naśladować ułożenia ciałka niemowlaka.



Niestety ma troszkę obgryzione paznokcie.


Posiadała butki - niestety jeden z pomalowaną markerem podeszwą.


 Umyta odzyskała swój podstawowy odcień skóry.



A ubrana wygląda sobie tak.








Muszę podmalować drugi but, gdyż marker nie chce się zmazać - tylko zbladł.




23 komentarze:

  1. What a great tranformation! She's very sweet!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej, nigdy bym nie pomyślała, że była w tak zapuszczonym stanie :)
    a tu proszę dzidziuś jak nowy :)
    Świetna robota ;D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że włosy tak zmasakrowane:(

      Usuń
  3. ajjj w jakim opłakanym stanie była....dobrze, że trafiła do Ciebie, jest taka urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdy byłam mała, dostałam podobną laleczkę od Babci i wtedy, choć mi się podobała, byłam bardzo zawiedziona, że ma takie krótkie włoski do czesania....
    Teraz uważam, że jest prześliczna! I bardzo dobrze, że trafiła do Ciebie, bo odzyskała dawny blask! Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna ta mała płaksa. Umyta i ubrana wygląda słodko. Szkoda bucików , bo bardzo ładne, ale jak równo pomalujesz podeszwy to nikt nie zgadnie, że wyglądały inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba pomalować. Zmycie markera nie wychodzi.

      Usuń
  6. Ha uwielbiam Tiny! Dorobiłam sie trzech ;) ;) ;) one na środku łebka mają takie dłuższe pasmo włosów- co prawda się go nie naczesze, ale zawsze kokardę jest na czym zawiązać.
    Buciki są śliczne! Moje niestety trafiłam gołe i bose ;) A mechanizm płaczu/sikania i plucia jest śmieszny - moje panienki też działają, choć zastanawiam się nad przerobieniem lalki tak, żeby tylko płakała. ten patent z nózkami był na swój czas nowością- natomiast panie w SH uważały, że lalki sa zepsute bo im kończyny "opadają".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo tak opadają śmiesznie :)
      Moja niestety ma obciachane włosy:(
      Bardzo się cieszę, że na nią trafiłam.:)

      Usuń
  7. Oj, takie stare "funkcyjne" lalki to sama radość! Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń