sobota, 9 stycznia 2021

Spacer zimą

 Napadało u nas śniegu konkretnie. 

Na pierwszy właściwie spacer w prawdziwej zimowej atmosferze zabrałam moje prezenty zeszłoroczne.


                                                         Prawdziwa bajkowa zima.




















niedziela, 3 stycznia 2021

Na szybko - Koralina

 Niestety postu świątecznego nie będzie:( 

Powód jest bardzo prosty - lalkową stronę zasłania mi drzewo czyli choinka, nawet się nie wczołgam. Za życzenia świąteczne dziękuję bardzo:)


Dzisiaj na szybko jeden z moich prezentów świątecznych czyli Koralina.

Lalka od dawna była na mojej liście życzeń no i nadarzyła się okazja ją zażyczyć:)))

Jeśli chodzi o samą bohaterkę to lubię i wersję pisaną i filmową.

Mojej wersji panny a plastiku można zmieniać twarze, ale nie wybrałam tej opcji więc dysponuje jednym wyrazem czyli "zezowatym ". Niestety buzia lekko odstaje i zastanawiam się czy nie trzeba bedzie zespolić na sztywno.

Spontanicznie wybraliśmy się do Parku Oliwskiego na spacer. Zabrałam ze soba Koralinę, niestety zabrakło spokoju do zrobienia zdjęć - przyznam ,że tłumnie poruszający się ludzie nie sprzyjają takim zamierzeniom.

Stąd zdjęcia na szybko....













A dzisiaj wieczorem spadł śnieg....








A to moje dzisiejsze zdobycze z giełdy...


Uporządkowane...







niedziela, 20 grudnia 2020

Czerwony Kapturek

Lokatorzy domku dla lalek jeszcze nie zdążyli uwinąć sie ze świątecznymi przygotowaniami. Choinka nie ubrana, jedzonko nie zrobione...muszę ich popędzić:))

Wstawiam więc jeszcze nie świąteczny post.
Laleczki projektu Dianny Effner spodobały mi się od razu. Cudnie wykonane, pomysłowe z pięknymi akcesoriami. Pięknie malowane twarze.
Niestety poza moim zasięgiem. Ale jak zawsze powtarzam: szczęście sprzyja lalkożercom:))

Stała sobie na półeczce w lumpie i czekała na mnie po prostu:)
Śliczna mała pyza....

Trafił mi się Czerwony Kapturek. Los pozbawił go koszyka, butów i kapturka, ale co tam. Buty dostała inne, kapturek i koszyk też się jakiś znalazł.

Zawsze przed świętami jedziemy z rodzinną nad morze po wędzona rybę - to taka nasza świecka rodzinna tradycja:)
Zabrałam więc ze sobą uroczą panienkę w towarzystwie psa - wilkiem nie dysponuję:) Aura wybitnie nie sprzyjała  ani spacerom, ani zdjęciom - mglisto, zimno -niewiele ale coś tam wyszło. Może później bedzie okazja na lepsze foto.






Mgła straszna 





















niedziela, 13 grudnia 2020

Moherowo i przytulmisie

 Korzystając z wolnych dni odgruzowuję dom i zbiorki...

Wietrzę szafy, segreguję i streczuję..

Postanowiłam przetrzepać moje pudła z pluszakami.

Wybaczcie brak artyzmu, chodziło mi bardziej o porządki:))))

Trochę mi się tego pozbierało i to z różnych czasów. Część jest Steiff 'owa a inne niezidentyfikowane.


To największy miś w mojej kolekcji - przyjechał prosto z Peru:)), tylko wysiadł na złej stacji.

Szkoda, że po drodze zgubił kapelusz i płaszczyk lekko mole zjadły. Za to kalosze ma oryginalne.





A to moje ostatnie znalezisko jakim jest Miś Bubi od Steiffa. Ma wygląd starego misia, ale jest wykonany wspólcześnie.



No i kolejno cała reszta gromadki.














Żółty królik to moja ostatnia zmora. Niby ma klips, ale wstawiony chyba złośliwie żeby nie móc go znaleźć.



A to mój najmniejszy staruszek i metalowa skrzyneczka/koszyk z domku dla lalek. 

Koszyk, według internetów pochodzi z okresu międzywojennego, ale znalazłam tylko jedno źródło (?)

A miś trochę wygląda jak staruszek od Schuco.



A jeśli mowa o zwierzakach to i ten kolczasty pan do mnie trafił:)



A Czerwony Kapturek od Dianny Effner - marzenie lalkowe spełnione:)) - wciąż czeka na sesje:)