sobota, 5 lipca 2014

Lalka koleżanki

Jeszcze raz dziękuję Tobie Beniu za możliwość poznania tak cudnej lalki.

W pracy będąc , ściślej mówiąc -na delegacji zabrałam ze sobą  lalkę. Opowiadając o lalkowaniu w wieku dorosłym, Benia przyznała, że w jej posiadaniu jest lalka pamiętająca jej dzieciństwo. Panienka jak mówi liczy około 50 lat - tyle ją ma.
Lalka później była osóbką pracującą tzn. służyła jako manekin prezentujący ubranka dziecinne w sklepie.

Jak mówi Benia lalka była mocno eksploatowana i kompletnie wyłysiała. Pojechała więc dawno temu do kogoś, kto leczył lalkowe choroby. Lalka dostała nowe włosy. Po wielu latach fryz zaczął przypominać mop. Żałuję, że w pośpiechu nie zrobiłam zdjęcia temu mopowi, ale uwierzcie - rudy mop.
Powiedziałam Beni, że jak pokaże mi lalkę to może da się poradzić coś z włosami :)
Umówiłam się na doprowadzenie fryzurki do stanu używalności.
Benia myśli nad reperacja lalki więc z mojej strony zabezpieczyłam tylko pęknięcia, aby nie poszły dalej a osoba zwana fachowcem zobaczy i wydłubie tymczasowe tworzywo. Lalka musiała chyba zdrowo pacnąć o glebę, gdyż masa papierowa po prostu pękła i się rozprężyła (koleżanka nie pamięta nawet kiedy).

Koleżanka twierdziła, że lalka pochodzi z ZSRR, z tamtejszych stron przywiozła ją jej ciocia.
 Jednak po odsłonięciu głowy na główce lalki ukazał się znak sonneberg porcelain puppen fabrik (tak to się chyba pisze) i numer. A więc Niemka:)


Jak już wspomniałam, wykonana jest z masy papierowej i jest po prostu piękna - szalenie jej zazdroszczę:)

Wracając do włosów....
Chcąc je umyć i wyczesać zamoczyłam owy mop w wodzie .Najpierw jednak ukazał się moim oczom wynik dawnego pobytu u lalkowego lekarza.




Zaszpachlowane gipsem oczy a właściwie pierdyknięty gipsowy kleks - strach ruszać:(



Piszczałka zaklejona na butapren

Oto dekielek w całej okazałości:(


Włosy rude były najnormalniej zafarbowane - zmyła się cała farba i zostało to:(


Przyszyte do kawałka kwietnego materiału - farbował jak diabli:(


Włosy generalnie dobrej jakości, ale były przyklejone do lalki i siebie, i po prostu się wyczesały i taka malownicza kupka została:(


Ja jestem tylko amatorem, nie zabieram się za to czego nie umiem, ale od kogoś, kto ogłasza się fachowcem wymagam dobrej usługi, nawet jeśli było to 100 lat temu.





Lalka posiada liczne otarcia i właściwie trzy kolory o różnym stopniu blaknięcia.


Plamy na nogach , których pomimo czyszczenia (delikatnego) nie dało rady usunąć. Bałam się użyć  czegoś mocniejszego. Jeśli ktoś wie co sprawdza się najlepiej to będę wdzięczna - odciski palców utrwalone klejopodobną substancją. No i po prostu normalne wżery kurzu.


Odkurzyłam lalkę, zabezpieczyłam ubytki, dałam nowy dekielek, nowe włosy i dodałam lekkie rumieńce.


Tutaj jeszcze ze skarpetką na głowie trzymającą klejące się włosy:)







A tutaj już bez skarpetki:)










Aj i zapomniałam dodać, że mój kochany mąż spełni moje pewne lalkowe marzenie w najbliższej przyszłości:)

20 komentarzy:

  1. Oj! jest faktycznie co zazdrościć:D
    Taka perełka :D Świetnie sobie poradziłaś :D
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lalka jest przecudna. W nowych włoskach wygląda wspaniale. Po pierwszym zdjęciu głowy myślałam, że jest w gorszym stanie. Jak na pięćdziesięciolatkę zniszczenia nie są duże. Niestety nie mam pojęcia czym zmyć ten brud, bo nie wiem jakiej farby użyto do pomalowania lalki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiem, zniszczenia dotknęły głowy a reszta to po prostu upływ czasu .

      Usuń
  3. Wow, dałaś jej trzecie życie, wygląda jak nowa...respekt :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku! Jaka ona piękna! Świetnie udało Ci się ją naprawić! Taka praca daje ogromną satysfakcję, ja miałam okazję się o tym przekonać przy renowacji mojej celuloidowej krakowianki.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak i koleżanka zadowolona:)

      Usuń
  5. tez bym się bała papierowy twór mocniej reperować, ale czasem trzeba finezję odłożyć na bok i zakasać rękawy - jestem pod wrażeniem - panienka cudnej, trochę staromodnej urody - a swą pucołowatością przypomina mi moją miłą Benię z Milanówka, dawno już nie odwiedzaną, za mąż wydaną po 50-tce z hakiem...

    OdpowiedzUsuń
  6. super,że udało Ci się przedłużyć jej życie :) włoski ma teraz piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fachowo zajęłaś się naprawą lalki.Gratulacje lalka wygląda jak nowa ,jest śliczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do fachowości mi daleko, ale dziękuję bardzo:)

      Usuń
  8. Po obejrzeniu kilku pierwszych zdjęć nie byłam pewna, czy uda się ją odnowić a teraz jestem pod wielkim wrażeniem! Wygląda super! Masz talent!
    Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna robota! Lalka owszem mogła być przywieziona z ZSRR mimo iż jest z niemieckiej fabryki Sonnenberg- tak była kupiona moja Frania Nie wiem czy na rynek radziecki kupowano całe lalki, czy tylko głowy i na miejscu dodawano korpus i odzienie, ale w ZSRR były one tańsze- wiem to od mojej Cioci od której dostałam Franię. Stare włosy można było uratować. Te wszystkie wyczeski rozczesać i pęczkami poprzyszywać do kwiecistej "czapki" lub jeżeli były przyszyte w jednym miejscu uszyć nową czapkę , starą odkroić tak, żeby nie uszkodzić szwu i doszyć do nowej - a wyczeski poprzyszywać dookoła uzupełniając fryzurę ;) robota upierdliwa ale wykonalna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak pewnie było:)
      Wyczeski porozczesywałam pęczkami - oj żmudne to było. Jednak nie były to oryginalne włosy lalki , pierwsze koleżanka wyskubała jak była mała:) Z tego też powodu zaproponowałam nowe i Bernadecce bardzo się ta fryzurka spodobała:)

      Usuń
  10. Cudownie wygląda :) zapraszam do grupy stare zabawki na facebooku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Cudownie wygląda :) zapraszam do grupy stare zabawki na facebooku :)

    OdpowiedzUsuń