wtorek, 14 lipca 2015

Zielenieję: Benedict czyli Sherlock

O tym lalku wspomniałam w poprzednim poście:)
Sprawia on, że zielenieję i skręcam się z zazdrości:), ale że należy on do mojej kuzynki równocześnie cieszę się razem z nią:)
Lalek ten jest wysoko na mojej życzeniowej liście:)

Nie wiem czy ktoś ogląda Sherloca z Benedictem Cumberbatchem. Ja oglądałam i jestem absolutnie zachwycona tą produkcją i niecierpliwie czekam na nowy sezon. Różne wcielenia tego aktora wielbię także ( jestem bezkrytyczna, wiem), np. to


czyli właściwie to:


On ma taki głos, w którym można utonąć:)

Big Chief Studios wypuściło serię lalek z Sherlocka.


 http://www.sherlockforum.com/forum/topic/828-sherlock-action-figures-and-such/page-3

Szczęśliwą posiadaczką plastikowego przystojniaka jest właśnie moja kuzynka Aśka:)

Za jej zgodą publikuję zdjęcia:)











                                                (przydałoby się jeszcze zdjęcie naguska)

Można dokupić jeszcze schodki do dioramy i Sherlocka z nakryciem głowy :)

http://www.figures.com/forums/showthread.php?t=75992




niedziela, 12 lipca 2015

Zażyczona 2 i odrobinę zazdrości

Zazdrość mnie dzisiaj dopadła ...brzydkie uczucie, tak wiem...
Kuzynka nas dzisiaj odwiedziła - wiem, że to przeczytasz- i pokazuje mi na zdjęciach swojego lalka.
O matko - boooosssski :) i wysoko na mojej życzeniowej liście:) Ja się tylko pytam - dlaczego nie przywiozłaś go żebym chociaż pomacała?:) Poproszę o zdjęcia na maila to na bloga wrzucę:)

Dość już biadolenia:)

Lalka zażyczona nr to Igorina tzn. Franka:)

Lalka ta zaspokaja na razie moje monsterkowe chciejstwo (pewnie tak powiem o następnej jak znajdzie się okazja:)).
Jest to Franka w zieleni. Znalazłam ją za niewielką kwotę na allegro u miłej pani sprzedającej.
Uwielbiam Świat Dysku Pratchetta  i Franka idealnie pasuje mi do wizerunku Igorów a właściwie Igorin:) Dlatego moja Franka jest Igoriną:)


Przyszła z drobną plamką na policzku, a że jestem fanką pieprzyków otrzymała takowy w tym miejscu.
Jest bardzo fotogeniczna:)


















wtorek, 7 lipca 2015

Zażyczona 1

Na miejscu zamkniętego lumpu otworzono drugi - nic ciekawego, ale na półce stała ona...
Potargana w poprutej miejscami sukience, ale w butach...piękna, ruda....Meygana:)
Lalka z mojej życzeniowej listy....ach :) Obok stały monsterki, ale jak zobaczyłam rudzielca, to on zasłonił mi resztę. Zrejestrowałam tylko obecność wampirki bez jednej ręki.

Całą drogę do domu, gładziłam i cmokałam z zachwytu. Ze wszystkich Bratzillaz , choć podobają mi się wszystkie, tylko tę jedną pragnęłam mieć:)

Na zdjęciach w pudełku wyglądała sobie tak.


Moja posiadała okulary wymagające podmalowania, buty, jeden kolczyk i sukienkę.

Na potrzeby bloga, pożyczyła  ubranie od swojej kuzynki Bratz i poszła zwiedzać:)


Lubi fiolet i lekki róż....



Pasują jej też błyszczące dodatki....



Ale i stylową czaszką nie pogardzi...









Jestem nią absolutnie zachwycona, ale uczciwie powiem, że posiada defekt w postaci krzywego zgryzu. Czy ktoś już wyrównywał lalce zęby?

Udało mi się też spełnić dwa inne lalkowe życzenia, ale na razie muszą się ogarnąć:)

sobota, 4 lipca 2015

Lalka z pieskiem i przydasie z jarmarku

Zamknęli....zamknęli mój ulubiony lump:( To już trzeci w ciągu niewielkiego czasu. I gdzie ja będę te lalki łowić:(?
Na szczęście kolejka w poczekalni jeszcze się ciągnie, ale jak tak dalej pójdzie to mój grajdołek będzie lumpeksową pustynią:(

A to wyłapane ostatnio...


Kiedy wypatrzyłam jej żółtą czuprynę to myślałam, że trafił mi się kolejny dzwoneczek. :)
Wydaje mi się szalenie podobna do małej, wesołej wróżki z Piotrusia Pana.


Laleczka obdarzona jest sygnaturką Made in Hong Kong i niczym więcej.
Oprócz głowy wykonanej z gumy reszta ciałka jest plastikowa i dość solidnie wykonana.
Sama buzia jest starannie wyprofilowana i pomalowana.



Jest bardzo, ale to bardzo fotogeniczna. Ma jeden z ładniejszych buziaków wśród moich lalek mających nazwę Hong Kong na ciałku. Może to jakiś klonik, ale nic mi nie przychodzi do głowy.




Do laleczki idealnie pasuje wyłowiony w przepastnym pudle z pluszakami mój pierwszy pluszak od Steiffa. Firma ta kojarzyła mi się głównie z pluszowymi misiami.


Piesek w stanie idealnym zachował wszystkie swoje dodatki: obróżkę z nazwą i klips z metką na uchu.


Piesek nazywa się Hexie. Firma Steiff produkowała je w latach 1954 - 1974.
W tym samym pudle znalazłam pochodzącą z tej samej firmy, ale już współczesną owcę - aktualnie dołączyła do ulubieńców do spania mojej młodszej córki.
Firma Steiff posiada bardzo ciekawą historię.
Założona przez Margarete Steiff w roku 1887, jako firma szyjąca odzież. Pierwszą zabawką był słoń uszyty w roku 1885, który zapoczątkował serię pluszowych zwierzaków. Co ciekawe pierwszy miś uszyty przez Steiffa nie wzbudził entuzjazmu na odbywających się targach w Lipsku. Tam ostatniego dnia zauważył go amerykański dystrybutor zabawek. W Ameryce trwał wtedy bum na te pluszaki zapoczątkowany przez historię  misia Roosevelta.
Firma działała przezywając wzloty i upadki, łącznie z zawieszeniem działalności. Nieprzerwanie funkcjonuje ona od 1947 roku do dzisiaj. Ich zabawki charakteryzuje bardzo wysoka jakość.

http://zapomnianezabawki.pl/historia-pluszowego-misia/
















Jak w poprzednim poście pisałam ...oto przydasie z jarmarku.

Na jednym ze stoisk odkryłam panią robiącą biżuterię m.in z modeliny Fimo.
Zakupiłam bransoletkę dla starszej córy - była zachwycona:) Mnie też bardzo się podoba ze względu na lalkowe możliwości :)



Córa rozbroić nie da. Na szczęście pani miała dużą promocję na "jedzeniowe" kolczyki i te pójdą do rozbrojenia. Sama mi je wyszukała, kiedy przyznałam się do lalkowego hobby:) Bardzo pani dziękuję:)