środa, 6 stycznia 2016

Na dobry początek

Bardzo dziękuję za pamięć :))

Końcówka roku w moim wydaniu była bardzo intensywna, święta i sylwestra spędziłam w większości w pracy. Początek roku też się taki zapowiada, dużo zadań przede mną:)
Jednak....
W końcu się doczekałam.....
Tak jak sobie obiecałam a właściwie obiecał mi mąż, otrzymałam nowy sprzęt w postaci aparatu i laptopa:))) No, ale żeby nie było mi za wesoło to zepsuł się nam w domu piec od ogrzewania. Jak widać musi być równowaga w przyrodzie. Na szczęście okazał się być do naprawy i wizja kosmicznego wydatku się rozpłynęła.
Podczas oczekiwania na nowości sprzętowe, w moim domu znalazło się znowu kilka znajdek. Jeszcze nie ogarnęłam dobrze pozostałych a tu doszły kolejne niespodziewanki i to takie, które lubię najbardziej:))

Najpierw jednak mój choinkowy prezent. Lalka była na mojej życzeniowej liście, bardzo mnie więc ucieszyła:))

Jest to Mal czyli córka złej królowej. Bardzo mi się te nowości od Hasbro podobają: kolorki, stylizacja, dodatki - wszystko fajnie pomyślane.
Mal jest charakterna i z pazurkiem i jak to określił mój mąż - taka trochę "biczowata":)














Teraz pora nadgonić zaległości w blogowej strefie:))
Pozdrawiam wszystkich serdecznie:))




sobota, 12 grudnia 2015

Lalkowy zawrót głowy

Mam nadzieję, że ktoś o mnie jeszcze pamięta:(

Musiałam chwilowo odłożyć lalkowanie, ale już do niego wracam.

Ostatni czas miałam mocno wypełniony: udzieliłam się charytatywnie, wystawiłam przedstawienie mojej grupy teatralnej w przeglądzie, posprzątałam dom (po dwóch dniach wyglądał tak samo jak przedtem), biegałam do trzyzmianowej pracy i zaczęłam świąteczną gonitwę.
Wyszukiwanie okazji, kupowanie bombek, szukanie inspiracji do wystroju (robię go w domu i pracy). Dzisiaj upiekłam pierniki i kleiłam pierogi - teraz leżą grzecznie zamrożone.

Niestety w końcu padł mi komputer i muszę się teraz przebiedzić do stycznia jakoś:((

Aaaa i zmieniłam fryzurę czyli wygoliłam sobie kawałek głowy tak jak chciałam:))

Lalkowanie w moim wydaniu wyglądało tak, że zaglądałam do sklepów najczęściej po drodze do pracy lub z pracy i znaleziska odkładałam na stos na biurko. Na stosie leżały już otrzymane prezenty i wcześniejsze dobra.
Stos w końcu się posypał.....
Zrobiłam segregację, wynalazłam  pudło, które jest teraz poczekalnią z napisem :do ogarnięcia:)
(I jestem obecnie na etapie a może coś wydać)

W telegraficznym, ale może jednak nie .....
Oto spam moich znajdek i innych takich....

W pewnym lumpku wyszperałam woreczek nowiusieńkich barbiowych skarbów....





Rozrosła się mała zaraza ....


 I dostała huśtawkę ...



Powiększyła się też gromadka i tych ciut większych..



Swoje miejsce znalazły dwie regionalki w tym maleńka żółwikowa "pomponiara"..


O chińczyka pojawiły się w końcu klonikowe mobilne ciałka i moje do tej pory sztywne  likowe kloniki je dostały.


Na spółkę z córą zakupiłyśmy pudełkową lalaloopsowa panienkę ...


Dołączyła do ostatnich jeszcze nie obfoconych znajd:)


Pudełkowy był też czerwony kapturek kupiony po promocji:)


Fantastyczna japońska porcelanka (z cudnymi oczyma) od Sankyo ...


Idealny do wystroju mały wózek z lokatorem w środku..


A dzisiaj taka brzydulka - myślałam, że to jakaś spicetka ..a tu nie ,to Britney..:))

 I również z dzisiaj moje naj, naj ulubieńsze i hurtem trafione....
Jeszcze nie umyte i nie uczesane Sindy...



Mam nadzieję, że uda mi się porobić osobne sesje, w kolejce czeka jeszcze sympatyczny młodzian (ino buty na niego znajdę bo platfusy ma straszne a chcę go godnie zaprezentować:))

Jak znowu zwolni się komp to idę patrzeć co u was:))

poniedziałek, 16 listopada 2015

Betka

Jestem zdrowa (nie wiem jak długo, ale jestem;))
Jestem wytańczona, bo byłam na imprezie:)
Gwiazdka przyszła w Listopadzie dzięki przesyłce od mojej cudnej kuzynki:))) a więc jest super.
Wezmę udział w imprezie charytatywnej:)
Jest świetnie:))

A teraz czas na wypatrzoną przeze mnie śliczną Betty od Tong. Pochodzi z tego samego źródła co ruda czarownicująca Stefka od Simby:).
Niby była ona dostępna w czasach mojej młodości, ale o jej istnieniu dowiedziałam się dzięki lalkowej blogostrefie. od razu zauroczył mnie jej nostalgiczny buziak i oczka okolone rzęskami.

Niestety ma uszkodzone jedno kolanko i odbarwienie od podejrzewam złamanego drucika na nóżce.












A to moje trzy Betki :)
Wszystkie trzy mają uszkodzenia na nogach, ale nie szkodzi to ich urokowi:)



Dziękuję Asieńko za śliczne wzorzyste materiały:))

środa, 11 listopada 2015

Zombie

A takie miałam plany...i mnie rozłożyło:(
Sezon na choroby w pełnej krasie, dopadło i mnie. Dopiero dzisiaj wypełzłam z nory, z nosa przestało zaciekać, oczy od puchły, ruchy stały się zborne - przestałam przypominać zombie.
Czas zabrać się za bałagan, który narósł i za stosik lalek.

Jakiś czas temu korzystając z uprzejmości Szarej Sowy i Metki przywędrowała do mnie Mała Syrenka z serii Once Upon a Zombie. Mam mocną zachciewajkę na Śnieżkę, która podoba mi się najbardziej, ale skoro okazyjnie była Syrenka, która na zdjęciach prezentowała się fajnie....

                                                                 Zdjęcie z ebay.

Zostałam właścicielką syrenki. Pechowej syrenki....
No...
Moja syrenka musiała długo stać w pudle: od gumek na rękach zrobiły jej się wcięcia na dłoniach, posiada niedostatki w owłosieniu i luźne płaty skóry przy szyi - choć to zombie to jednak chyba nie tak miało być.


I zgubiłam jej stanik - chyba zjadł go kot...ma minę winowajcy wypisaną na twarzy.


Nieszczęścia chodzą po zombie...

Ma fajny zombiasty kolor skóry, fajne ściegi, które pasują do Igoriny i....totalny brak charakteru.
Im dłużej na nią patrzyłam tym bardziej bezpłciowa mi się wydawała....


No cóż to moja lalka i mogę z nią robić co chcę...


                                                       Jestem zombie miłośniczką głów......




                                                          Lubię literaturę klasyczną....

                                                        Kroczę zombie chodem.....

                                                      A jak mi smutno przytulam misia....












W słoiku znajdują się głowy, kupowane lub podarowane - cierpliwie czekają na ciało.