poniedziałek, 11 listopada 2013

Być jak Roszpunka...

W planach była inna lalka, ale jeszcze musi trochę poczekać...:)

Tę pannicę dostałam od koleżanki już jakiś czas temu i bidula musiała stać w kolejce do bloga.
Muszę przyznać, że świat lalek kryje dla mnie wiele tajemnic, pojawiają się lalki nieznane dla mnie. To właściwie dobrze, bo wciąż tyle przede mną :)
Ta lalka pochodzi podobno z lat 90' . Na pleckach posiada czarodziejski napis Made in China.


Na głowie sygnaturę Barter - praktycznie nic o niej nie znalazłam, tylko zdjęcia podobnej lalki i inną jej wersję z fioletem na głowie.

Najwięcej kłopotu sprawiły mi włosy - dodatkowo splecione w dużą ilość cienkich warkoczyków, koszmar do rozplatania - zaliczyłam kilka podejść - świetna nauka cierpliwości:) W końcu się udało:)
Moczenie w płynie do tkanin, trzykrotna kąpiel we wrzątku i włosy odzyskały swoją barwę (szare były) i nawet rozczesały się bez większych problemów.


Na początku coś mi w niej nie pasowało, w końcu wpadłam na to co - lalka miała przełożone nogi :)
Zamocowane są na takich bolcach, które łatwo się odpina:)

Po umyciu i ubraniu, wcale niezła z niej kobietka:) Dostała spódnicę wyłowioną w SH:)





 




 
To pierwsza lalka u mnie z taką długością włosów i przyciągnęła do siebie drugą z równie bujną fryzurą.
Na razie jeszcze w stanie wygrzebania z SH, musi przejść kurację benzacne.
 
Jest to Moxie, a ponieważ lubię te buziaki a akurat takiej nie ma w naszym zbiorku - to już teraz jest:)
 


Zabazgrana buzia z dwóch stron.


Dodatkowo panie z SH na lalce wypisały cenę:(

 
No i jak to bywa pozbawiona stóp, musi więc w pożyczonych butach dreptać.


sobota, 9 listopada 2013

Rude jest fajne...

No i z moich planów nici i zaległości w zaglądaniu do internetu się pojawiły...
Wszystko przez lalkę, która nie chciała się zrobić i pracę na popołudniówkach, odsypianie zarwanych nocy też miało w tym swój udział. Przepraszam zatem za zaległości w odpisywaniu i przeglądaniu...

Lubię rudy kolor włosów, nigdy nie mogłam zrozumieć niechęci Ani z Zielonego Wzgórza do barwy jej czupryny. Sama dzięki takiej zdobyczy cywilizacji, jaką jest farba do włosów,  od lat maluję się na marchewkowo. Wszystkim tworzonym przeze mnie postaciom nadaję ten koloryt:)

Najpierw przedstawię mojego twora (proszę o wyrozumiałość, pierwszy raz popełniałam taką postać). Zaczęło się od mojej córy, która jakoś nie mogła trafić na swoją ulubioną przytulankę. Próbowała misia, kota, małpę itd. Ostatnio spała z drewnianym grzybem - tym samym z poprzedniego postu (Shakira przy nim siedziała). Żeby z czymś takim twardym spać- zgroza...

Natchnienie ogarnęło mnie na widok pasiastych rajstopek - skojarzyły mi się z Raggedy Ann.
Postanowiłam stworzyć lalkę na jej wzór.


Wiedziałam, że kiedyś przydadzą mi się znalezione w SH trzy pary butów dla misiów (zbyt duże na lalkowe stopy) - w tym te trampisówki.


 

Nocka zarwana, palce bolały od przekuwania igłą materiału, ale mała zachwycona- targa lalkę wszędzie, zasypia w nią wtulona:) Na razie sukces, co będzie dalej nie wiadomo.

Oto ruda Ania zwana przez Melmana - Oliwką...







Czas na kolejnego rudzielca.
Ta panna spędza mi sen z powiek. Cały czas nad nią pracuję...i nie mogę się z nią uporać.
Znaleziona w SH, najpierw zobaczyłam pięknie zapleciony warkocz ....


Potem spiczaste elfie uszy i zapłonęło chciejstwo na lalkę...- spiczaste uszy o matko, musi być moja...



Pod włosami autorska sygnatura Patricia Rose.
Tworzy ona przepiękne lalki we współpracy m.in. Paradise Galleries i posiada własne studio:
http://www.patriciarosestudio.com/

Moja lalka pochodzi z serii Shamrock Fairy:  Shannon.
Jest śliczna, ale następną rzeczą, którą zobaczyłam była potrzaskana noga z ubytkami, poklejona czymś(nie wiem czym), taśma klejącą i klejem na gorąco.
Ta noga to moje utrapienie nie chce się skleić - chyba muszę inny klej znaleźć no i jest tak załatwiona, że szukam na nią natchnienia i z nią eksperymentuje.


                                                  (teraz zauważyłam, że rzęsa opadła)


                                                   Ma ślicznie uformowane łapki.



I zgrabną figurkę.




Co mi się nie podoba to suknia - do takiej zgrabnej i zwiewnej postaci, jak dla mnie zbyt ciężka.


Posiadała doklejone do sukienki skrzydełka - naciągnięte na drucik coś w rodzaju materiału rajstopowego. Niestety podarte były, więc zdjęłam.





Jako miłośnik fantazy widzę ją zupełnie inaczej - w zwiewnych ciuszkach, albo dopasowanych, najlepiej z łukiem w dłoni. Więc dalej będę nad nią pracować :)


wtorek, 5 listopada 2013

Na tropie z okruszków...

Niestety choróbska nie odpuszczają...
Młodsza córa pieszczotliwie zwana Melmanem, przywlokła zarazę z przedszkola i uziemiła mnie na jakiś czas w domu. Wczoraj wyrwałam się na wolność i małe co nieco udało mi się wynieść z SH. :)
Niestety nowości się robią na bóstwo:) a więc wpis dotyczy wcześniejszych znalezisk.

Jakiś czas temu wyniosłam parę laleczek, które uwiodły mnie swoimi oczkami - co ja poradzę, że takie lubię...i w przypadku panienki zadziornie wykrzywionym pyszczkiem:).

Moczyły się bardzo długo, do tego kilkakrotnie były szorowane. Były tak brudne, że spod brudu wylazł drugi brud. U chłopca ujawnił się chyba atrament i bez benzacne się raczej nie obejdzie.

Dziewuszka miała czerwoną frotkę na włoskach, która zabarwiła je jej na czerwono:)


Wykonane są z gumy , na głowie dziewuszki widnieje numeracja. Wyglądają trochę jak wyrób Made in Hong Kong, ale to tylko domniemanie.



Idealnie pasują mi do roli Jasia i Małgosi, dostały więc naczynko z okruszkami i poszły tropić wiedźmę do lasu:)
 
 
 
                      To w która stronę idziemy...? 

 
                     Pod brzózką w prawo...

 
                      Zawsze możemy zapytać o drogę ...
    (Tu Jaś jako stuprocentowy mężczyzna skrzywił się na samą myśl)

 
Okruszki się skończyły a pod krzaczkami siedzi na czarno odziana postać...




                  Wstanę i nogi rozprostuję - pomyślała wiedźma


A gdzie krosty, brodawki, czarny kot...?


 
W dzisiejszych czasach i wiedźma prezentować się musi przyzwoicie, nie znasz dnia i godziny kiedy cię do jakiegoś showu w telewizornii zgarną...
A wy dzieci do domu, kto to widział, smarkacze po lasach się włóczą i licho kuszą...
 
 
 
Lalka to jedna z moich ulubionych. Bardzo mi się podoba jej twarz , ma w sobie coś takiego subtelnego - zidentyfikowałam ją jako Shakirę:).
Nie podobało mi się jej podstawowe ciało, wydawało mi się takie dość toporne w stosunku do głowy. Kiedy w poprzednim tygodniu złapałam fashionistas za 3 zł :),  to wiedziałam, która lalka otrzyma przeszczep.
Ja osobiście jestem zadowolona z mobilnej wersji Shakiry:)
 









 

 
A jutro mam nadzieję pokazać nowego rudzielca:)