sobota, 13 grudnia 2014

Mały duszek

Bardzo chciałabym podziękować za wszystkie odwiedziny i komentarze:)

Od ostatniego wpisu czas przebiegł pod znakiem choróbsk dzieci i gonitwy w pracy.
Teraz właściwie mam malutki urlop, który poświęcam na świąteczne przygotowania - bieganie po sklepach i sprzątanie w domu. Przy tej okazji wszystko w pokojach fruwa  - najpierw robię bałagan a potem go sprzątam. W planach są jeszcze pierogi i pierogi.

W końcu przyszedł mój Mikołajkowy prezent, ale jest on bezwstydnie nagi, więc musi chwilę poczekać na odzianie.

Lalkę z dzisiaj znalazłam w pewnej graciarni, gdzie nastąpił wysyp porcelanek a w szczególności bladolicych staruszek. Jako że tych u mnie pod dostatkiem wertowałam ten stosik i znalazłam lalkę z potencjałem.
Pani stwierdziła, że ze stosu wynoszę te najbardziej nie fajną. A ja już widziałam w niej duszka.
Na mojej życzeniowej liście jest Little Apple, więc ta porcelanowa panienka wpisała mi się w klimat.:)

Przede wszystkim widać jej dużaste oczy i ledwie zarysowane usta.


   Do tego czarne włoski kontrastujace z buzią.


Ubrana była w taką oto kieckę.


Bardzo fajnie uszyty korpusik, który daje lalce siedzieć i stać przy użyciu stojaczka.
Wszystko czyściutkie i swieżutkie.




Dałam lalce biała szatkę, przyczesałam  i oto mój duszek:)












A teraz idę spocząć i jak nie zasnę to zwiedzę nowości na blogach a jutro czeka mnie bojowe zadanie - pokój dzieci i odświeżanie lalek....brrrrrrr

niedziela, 7 grudnia 2014

Zażyczona Sindy

Tytuł posta powinien właściwie brzmieć - jestem czarownicą..
W poprzednim tygodniu obłaziłam jak zwykle moje zakątki i tak sobie w głowie sarkałam : pustki, nic ciekawego lalkowego, żadnej vintage - Petry, Sindy...no nic.
Włażę do sklepu a tam w worku z popierdółkami (za całość 3 zł) leży golusieńka Sindy - jestem czarownicą:)
Mój ślubny zapytał, czy nie mogłabym tak z totolotkiem zaczarować - próbowałam, nie idzie.

Sindy od Pedigree to lalki, których mogę przyjąć każdą ilość - komuś może się wydawać, że każda wygląda tak samo. Dla mnie każda wygląda inaczej i ma inny charakter:)

Mój nowy nabytek jest brunetką - (bardzo marzy mi się ruda Sindy i ciemnoskóra), niestety z jedną nogą  uszkodzoną w stawie. Włosy wydają się lekko przerzedzone choć wszystkie otworki na głowie maja wypełnienie.


Niestety oczka zostały pozbawione rzęsek:(


Postanowiłam pierwszy raz dorobić rzęski...

Wymyśliłam sobie takie długie firanki, Najpierw mi się podobały, ale teraz sama nie wiem...może jednak Sindy powinna mieć gęste i grube jak w oryginale.



 W uszach ma powykuwane dziurki i to po trzy na jednym uchu - jakaś fanka piercingu?














Na specjalne życzenie mojej młodszej córki - oto Mikołajkowy prezent - Zelf pachnący czekoladą




 Zanim zdechł mi aparat chciałam zrobić zbiorowe zdjęcie moich mordek Sindy, starczyło mocy na jedno...





wtorek, 2 grudnia 2014

Lata dwudzieste lata trzydzieste

W związku z tym, że przede mną ciężki tydzień w pracy i nie wiem kiedy coś wrzucę postanowiłam dodać  następnego posta.
Poprzedni dotyczył porcelanowej Maryśki - bardzo się cieszę, że rudzielec spodobał się:)
Tak jakoś się złożyło, że wkrótce po Maryśce wpadła w moje łapki kolejna porcelanowa pannica.

Na pierwszy rzut oka - szału ni ma, tyłka nie urywa, ale ja zobaczyłam w niej potencjał:)

Pomijając fryzurę typu piorun w miotłę...


Ubrana była w sukienkę przywodzącą na myśl lata dwudzieste -to jest to pomyślałam:)


W domu rozebrałam ją do rosołu.


Nie posiada ona sygnatury, jest tylko numerowana na głowie.


Przede wszystkim pomyślałam o zmianie fryzurki i dopasowaniu krótkich włosków.


Pomyślałam o czarnych i czerwonych dodatkach - przemalowałam i tak starte butki.


Dodałam lalkowej twarzy trochę kolorów...




Otrzymała czerwone boa ...








Kolejna lalka będzie już w mniejszym rozmiarze.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Maryśka

Z dużymi nadziejami poszłam dzisiaj na miasto - poniedziałek, dostawy itd....
Szybko się jednak ewakuowałam, nic w pudłach ciekawego nie leżało. ludzie w jakimś amoku wyrywają sobie ozdoby świąteczne i zimno. Wiało u nas złem i wywiało mnie do domu.

Dzisiaj pokażę pannę porcelankę, w której oczach i włosach przepadłam.
Przede wszystkim jest fantastycznie ruda i zgrabnie wykonana.
Pochodzi ona od Knightsbridge Collection. Z tą sygnatura lalki trafiają się różne : mocno wypasione, lub takie po prostu...
Moja Marysia mnie po prostu zachwyca:)



Do łapki ma przymocowana konewkę i kartkę od producenta z imieniem - oryginalnie Mary.


Pod błękitnym fartuszkiem biała sukienka (po zakupie potrzebny wybielacz)


Niestety jedno oczko pozbawione rzęski, ale szybko znalazłam odpowiednią:)
 Stroik na głowie przyklejony do włosów - nie cierpię takich rozwiązań.



Głowa na postumencie zamocowana na korpusie.


Jak zbytnio nie przepadam za falbankami  to ta przesłodzona słodycz - (ktoś może powie, ze kiczowata) - idealnie do Maryśki pasuje.
Wygląda jak wiosna i już widzę ją w roli dekoracji wielkanocnej:)