We wspomienich mojej mamy chodząca lalka taka - nazwana przeze mnie Julką - to był przedmiot jej pożądania z lat dzieciństwa.
W poprzednim roku udało się ją nam nabyć od miłego pana na Jarmarku Dominikańskim za malutką cenę. W tym roku zamarzyła się mamie siostra dla Julki. Wypatrzyła sobie więc lalkę, na allegro, za niewielkie pieniądze (gdyż lalka uszkodzona ) - i tak przybyła do nas Małgośka.
Okazało się, że Małgośka jest mniejsza od Julki co zdziwiło mamę, gdyż nie wiedziała, że lalki istniały w różnych rozmiarach (aukcja nie podawała wymiaru a lalka na oko podobna).
Lalki kiedyś miały aparaty mowy, niestety uszkodzone nie działają. Na obu aparatach napisy po rosyjsku, więc myślę, że obie pochodzą z dawnego ZSRR - żadnej sygnatury lalki nie posiadają.
Julka tj. blondynka nadal chodzi trzymana za rękę. Mechanizm mniejszej całkiem zepsuty przez co głowa nie trzyma się ciała i oczy się zamykają. Na razie dzięki prowizorce wszystko się trzyma.
Mają podobne plastikowe rzęsy, ale różny kolor oczek i układ rąk. Jednak sposób wykonania tj. tworzywo, malunek i sam układ twarzy zdecydowanie jest inny.
Przybyły w oryginalnych ubrankach tylko rzeczy Julki były już zjedzone przez mole i plastikowe buciki przedzierają się w jednym miejscu, dlatego są schowane.
Korzystając z pierwszego słoneczka siostry ubrały sweterki i wyszły na spacer w poszukiwaniu wiosny.
I znalazły.
poniedziałek, 8 kwietnia 2013
El Greco Mini Bean Doll
Jakiś czas temu w rodzimej graciarni na podłodze leżała sobie laleczka. Ludziska zdeptali ją butami, bo nikt takiego malucha nie zauważył. Przygarnęła go moja litościwa ręka a miła pani oddała mi laleczkę darmo.
I leżał sobie taki lalkowy maluch w ramionkach mojej Sindi, aż przeglądam ja sobie wczoraj Ebaya a tam na aukcji jak gdyby nic : na zdjęciu mój maluszek tylko w innym kolorze.
Okazuje się, że to produkt firmy greckiej El Greco, która spłonęła w 1989 roku (robili klony Sindi nazwane Bibi Bo - fajniutkie zresztą).
Lalkowe maluchy produkowano w latach 70' i początku 80' - twarzyczki mają z tworzywa a ciałko wypełnione groszkiem, lub właściwie fasolkami i wydawane były w wielu wersjach : nie tylko jako ludziki, ale i zwierzaczki.
Zamieszkiwały one w pudełkach od zapałek (jak takie większe znajdę to sprawię mojemu takie) lub widziałam na jednym ze zdjęć w plastikowych jajach (ale pudełka ładniejsze).
Podaję linka zawierajacego zdjęcia Mini Beans Doll
http://flickrhivemind.net/User/El%20Greco%20Fanatic/Interesting
Po moim lalku widać niestety zrąb czasu a i moment wgniecenia go w posadzkę zrobił swoje.
Najbardziej upodobał sobie Sindi
I leżał sobie taki lalkowy maluch w ramionkach mojej Sindi, aż przeglądam ja sobie wczoraj Ebaya a tam na aukcji jak gdyby nic : na zdjęciu mój maluszek tylko w innym kolorze.
Okazuje się, że to produkt firmy greckiej El Greco, która spłonęła w 1989 roku (robili klony Sindi nazwane Bibi Bo - fajniutkie zresztą).
Lalkowe maluchy produkowano w latach 70' i początku 80' - twarzyczki mają z tworzywa a ciałko wypełnione groszkiem, lub właściwie fasolkami i wydawane były w wielu wersjach : nie tylko jako ludziki, ale i zwierzaczki.
Zamieszkiwały one w pudełkach od zapałek (jak takie większe znajdę to sprawię mojemu takie) lub widziałam na jednym ze zdjęć w plastikowych jajach (ale pudełka ładniejsze).
Podaję linka zawierajacego zdjęcia Mini Beans Doll
http://flickrhivemind.net/User/El%20Greco%20Fanatic/Interesting
Po moim lalku widać niestety zrąb czasu a i moment wgniecenia go w posadzkę zrobił swoje.
Najbardziej upodobał sobie Sindi
niedziela, 7 kwietnia 2013
Rodeo
W lumpeksikach normalnie można zastać różne różności.
Chociażby byka rodeo od MGA. Obraca się on we wszystkie strony, widoczna podkówka to element mechanizmu służącego do wprawiania byczka w dzikie pląsy.
A to prezent, który przyszedł w wielkanoc:
Jest to plastikowy dżentelmen o wdzięcznym imieniu Aston - członek brytyjskiego boysbandu JLS.
(Zdjęcie pochodzi z Wikipedii)
A to już mój lalek.
Muszę przyznać, że laleczki jego kolegów bardziej mi się podobają, no ale jak się nie ma co się lubi...
(Zdjęcie pochodzi z www.heart.co.uk)
Lalek jest kompletnym sztywniakiem , za to ubranym zgodnie z trendem: rozchłestana koszula, rozjeżdzone buty, slipy na wierzchu:) (slipy udawane, to tylko góra doszyta do spodni)
Ledwo do mnie trafił, a już przygruchał sobie wielkogłową pannę od Simby (Super Model Palm Beatch) i zabrał ją na rodeo.
Chociażby byka rodeo od MGA. Obraca się on we wszystkie strony, widoczna podkówka to element mechanizmu służącego do wprawiania byczka w dzikie pląsy.
A to prezent, który przyszedł w wielkanoc:
Jest to plastikowy dżentelmen o wdzięcznym imieniu Aston - członek brytyjskiego boysbandu JLS.
(Zdjęcie pochodzi z Wikipedii)
A to już mój lalek.
Muszę przyznać, że laleczki jego kolegów bardziej mi się podobają, no ale jak się nie ma co się lubi...
(Zdjęcie pochodzi z www.heart.co.uk)
Lalek jest kompletnym sztywniakiem , za to ubranym zgodnie z trendem: rozchłestana koszula, rozjeżdzone buty, slipy na wierzchu:) (slipy udawane, to tylko góra doszyta do spodni)
Ledwo do mnie trafił, a już przygruchał sobie wielkogłową pannę od Simby (Super Model Palm Beatch) i zabrał ją na rodeo.
Ryzykantka - w szpilkach na byka siadać:)
Byk czy nie byk - zawsze trzeba gustownie wyglądać:)
piątek, 5 kwietnia 2013
BFC ink
Święta sprzyjają lenistwu, ze wstydem przyznaję, że mnie ono nie ominęło - tj. leniuchowanie, ale dosyć tego.
W naszym regionie, na wielkanoc, zając przynosi koszyki z upominkami, słodyczami itp. Mój kosz był wyjątkowo ciężki. Popatrzcie cóż mi długouchy przyniósł.
Oto dwie lalki od MGA z serii BFC ink. Jestem nimi absolutnie zachwycona. Podobają mi się one bardziej, niż ich mniejsze wersje.
Pochodzą z dwóch różnych serii, różnią się artykulacją ciałka, niestety defektem obu są włosy - strasznie się zmechaciły. To chyba częsta wada lalek od MGA.
Muszę im zaaplikować kąpiel w odżywkach, płynach itp.
Sa wspaniałymi modelkami jeśli chodzi o pozowanie.
Ryzykując skostnienie, pożyczyłam lalkom kapciuchy, kolorowe apaszki i pasiaste portki no i hajda na podwórko...
Teraz marzy mi się do nich chłopak.
No i w necie oglądałam też azjatkę, śliczna jest również.
W naszym regionie, na wielkanoc, zając przynosi koszyki z upominkami, słodyczami itp. Mój kosz był wyjątkowo ciężki. Popatrzcie cóż mi długouchy przyniósł.
Oto dwie lalki od MGA z serii BFC ink. Jestem nimi absolutnie zachwycona. Podobają mi się one bardziej, niż ich mniejsze wersje.
Pochodzą z dwóch różnych serii, różnią się artykulacją ciałka, niestety defektem obu są włosy - strasznie się zmechaciły. To chyba częsta wada lalek od MGA.
Muszę im zaaplikować kąpiel w odżywkach, płynach itp.
Sa wspaniałymi modelkami jeśli chodzi o pozowanie.
Ryzykując skostnienie, pożyczyłam lalkom kapciuchy, kolorowe apaszki i pasiaste portki no i hajda na podwórko...
Teraz marzy mi się do nich chłopak.
No i w necie oglądałam też azjatkę, śliczna jest również.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

