wtorek, 8 września 2015

Wyszperane

Jak pisałam wrzesień rozpoczął się bardzo udany jeśli chodzi o szperactwo i lalkowe zbieractwo:)
Ucieszyły mnie wyprzedaże w lupach i mały pchli targ.
Bardzo lubię pchle targi, ludzie pozbywają się niepotrzebnych rzeczy. Dzieci wyprzedają drobiazgi, aby zarobić na coś innego. Można wyszperać fajne rzeczy.

Oto wynik mojego ostatniego szperactwa.





Teraz lalki się oczyszczają i czekają na odzianie.

Na początek postanowiłam przymierzyć się do kupionego za złotówkę klonika lalki Kurhn.
W moim posiadaniu jest już jeden klonik, ale zupełnie inny. Ten ma delikatniejszą główkę i mniejszy otwór szyjny. Ma też dużo uboższe owłosienie na głowie.



Łysinka otoczona zakolem włosków . Postanowiłam sprezentować lalce perukę. która została mi po małej lalce.


Lalka otrzymała też inne ciało, od lalki której bardzo podobało mi się delikatne ciałko a buzia tak sobie. Lalka pochodziła z jakiejś bajki o Barbie (chyba tańczące księżniczki?).












Od jakiegoś czasu poszukiwałam kieszonkowej maszynki do szycia, którą mogłabym zabierać ze sobą w plecaku. Nie jestem zmotoryzowana i poruszam się na autonogach a majątek noszę w plecaku:)
Mój kochany mąż wypatrzył takie oto cudo w lumpie:)


Zestaw zawiera małą maszynę zasilaną bateriami.


Proste wykroje i notesik na pomysły.


Manekiny krawieckie:) sztuk 4.


Materiały, popierdólki, szpilki itd.


A maszyna jest taka wielka :) - idealnie mieści się do mojego plecaka:)
Mam wrażenie, że komuś się prezent nie spodobał, gdyż praktycznie zestaw jest nie ruszony:)
Maszyna co prawda ma tylko jeden ścieg, ale zupełnie zaspokaja moją potrzebę mobilnego sprzętu:)



poniedziałek, 7 września 2015

Deszczowa panienka

Koniec sierpnia i początek września były bardzo udane jeśli chodzi o lalkowanie:)
Lalkowe prezenty na urodziny, udane wyprawy po lumpach i pchlich targach:)
Teraz siedzę i pasę oczy najnowszą lalkową gromadą:)

Jako że pogoda dzisiaj wybitnie deszczowa - cały dzień pada, leje, kropi - deszcz w każdej odsłonie:)
Przedstawiam deszczową panienkę.
Jest ona moim prezentem od kuzynki (dziękuję kochana bardzo) i jest to urocza Moxica :)


Laleczka wyposażona jest w płaszczyk przeciwdeszczowy i świetne żółte kaloszki.


Dodatkowo na wyposażeniu jest mazak, którym można na płaszczyku namalować własnego pomysłu wzorki, ale ja postanowiłam tego nie robić.


Poza tym laleczka ma pasujący do kaloszek, piękny żółty parasol.















Jeszcze raz bardzo dziękuję za prezent:)

sobota, 5 września 2015

Z wyjazdu

Już jestem:)
Bardzo dziękuję za życzenia miłego wypoczynku. :)
Właściwie to byłam w pracy na urlopie z moimi podopiecznymi - dziwnie to brzmi, ale to taki urlop z pracą:)

Wypoczywaliśmy na Kaszubach, konkretnie we Wdzydzach, które latem żyją a po sezonie to głusza totalna. Mieszkaliśmy na uboczu gdzie był problem z zasięgiem, internetu niet, za to spokój i cisza (pominąwszy dyskotekę emerytów i rencistów).

Pogoda nam dopisała.

Niedaleko mieszkał osiołek i lama.





Był też kozioł, ale odwracał się zadem:(


Za każdym razem zachwycało mnie jezioro nazywane Kaszubskim morzem.



 Czysta woda z pływającymi rybkami.


Młode łabędzie.


Zabrałam ze sobą lalkę, która jest moim tegorocznym prezentem urodzinowym od męża. Widniała ona na mojej życzeniowej liście więc bardzo się cieszę z jej posiadania:)

Jest to lalka Paola Reina - Liu. Mierzy sobie jakieś 32 cm i jest śliczna.

Moi podopieczni sami pytają się czy zabieram ze sobą lalkę i nie dziwią się, że na wycieczkach wyjmuję jakąś z torby. Nawet czasem robią sobie z jakąś zdjęcia:)

Jak w poprzednim roku płynęliśmy przez jezioro łodzią, ale było koszmarnie zimno. W tym roku było upalnie i burzowo. Wypływaliśmy w słońcu a na środku dogoniła nas szybka i krótka (na szczęście) burza.









Udaliśmy się na wieżę widokową, wiało, ale panorama piękna:)









Ponownie odwiedziliśmy skansen, gdzie co roku jest coś nowego.