wtorek, 10 marca 2015

Klonik nr 1

Co ja tam mówiłam o posusze lalkowej...odwołuję:)

Szłam przez miasto i narzekałam , że złamanej lalki nie uświadczysz ostatnio.
A tu sobie obok Basiek, gołych Bratzek za 20 zł. leżały sobie zakurzone dwa kloniki z buziami, które lubię:)
Szaleństwo normalnie:)

Jakiś czas temu trafił do mnie klonik Sindy Made in Hong Kong, niestety pozbawiony nóg.



Z komentarzy, za które bardzo dziękuję:), dowiedziałam się, że lalka miała białe majtasy i płaskie stopy.

Faktycznie takie miała....

Teraz wpadła mi w łapki jej siostra blondynka w pełni sprawna.

Kupiłam ją w takim stanie.


Sukienka była zszywana i klejona na lalce.
Koronka podziurawiona , porwana i zakurzona niemiłosiernie.


Rzeczywiście płaskie stopy i białe majtasy.



Stopy przystosowane do noszenia klapek .
Tutaj muszę powiedzieć, że lalka miała biały klapek sztuk jeden - ucieszyłam się i pomyślałam - będzie zdjęcie poglądowe.
No i co robię po drodze....?
Gubię ....:(


Dzisiaj zakupiłam okazyjnie ubranko mające na opakowaniu wizerunek Barbie - napis na pudełku chytrze pomijał jedną literkę i ułożył się w słowo Barbia:)
Zestaw składał się z sukienki, getrów i szpilek.

Klonik otrzymał sukienkę i getery. Szpilki otrzymał klonik nr 2.

Z planowanych zdjęć na dworze nic nie wyszło:(


                                                               Buty - rozmiar męski:)








czwartek, 5 marca 2015

Jaki tam pokemon...

I nastała bieda.....
Zlikwidowali mój ulubiony lump a w pozostałych posucha totalna:(
W jednym z wyceną lalki używane w cenie jak za nowe:(
Na szczęście wytargowałam na poprawę humoru blond barbie - moczy się teraz.

No i mam nowego stwora:)

Siedział sobie w lumpie z ceną, że zgroza ogarniała.
Stwierdziłam, że poczekam na upust , bo tylko taki świrus jak ja pokusi się na to dziwo:)(i miałam rację)
Niestety pochorowałam się, ale od czego ma się męża:)

Wysłałam biedaka a kiedy przyjechał, oznajmił:"przywiozłem ci pokemona"

Uwaga...



Oczywiście jest to przyjazny ludziom kosmita E.T z popularnego filmu pod tym samym tytułem.
Panie w sklepie były przekonane, że jest to jakiś pokemon.
Dla mnie E.T jest postacią znaną, żeby nie powiedzieć kultową, ale chyba film nie był zbytnio popularny zważywszy na słabą rozpoznawalność stworka(?)

E.T jest zabawką inter aktywną - rozmawia po angielsku. Kiedy jest smutny trzeba uścisnąć mu rękę.
Zamyka oczy, wyciąga szyję, świeci mu się palec i serducho. Reaguje na głos, klaskanie, śmiech i hałas.
Generalnie dla mnie jest boski - moje dzieci patrzą ze zgrozą. Jakoś nigdy nie miały przekonania do filmu i postaci.

Zabawka jest lekko sterana - ktoś mu coś nakleił i ma teraz odbarwienia. Ktoś też złamał mu szczękę, na szczęście udało mi się ją nastawić i może teraz ruszać żuchwą:)




                                                                           Oto E.T




                                                                E.T phone home.....



Będąc na fali dziwactw wywlokłam dzisiaj lalkę minkę.
Nie cieszą się one wielką popularnością, przyznaję, że i mnie nie wszystkie się podobają, ale niektóre i owszem:)

Minki, które już mam są sygnowane, ta nie posiada nic. Jednakże jest całkiem nieźle zrobiona. Zgrabne plastikowe kończyny, wprawione rzęsy, butki. Jedynie włosy mogłyby być gęstsze.



 Po umyciu i przebraniu....












wtorek, 3 marca 2015

Inge - nad morzem cz.2

Druga laleczka , która zabrałam nad morze to pochodząca od firmy Schildkrot mała celuloidowa Inge.
Laleczka posiada na pleckach sygnaturkę z żółwiem i cyferki 16 1/2.
Z tego co doczytałam to Inge była typem lalki sprzedawanej w różnych rozmiarach - od malucha do giganta:). ( U mnie mieszka jeszcze jej mniejsza siostra:))
W latach 40 sprzedawana była także w takich zestawach dla małych krawców.:)
http://www.historytoy.com/Schildkroet-Doll-tailor-business-with-Inge-doll-at-the-head-marked-with#.VPWGpvmG9Y9
Moja wydaje się być późniejsza - może lata 50.

Laleczka sprawiła mi wielką radość.
Poprzedni właściciel bardzo pieczołowicie ją zapakował:)


Laleczka posiada karteczkę z żółwikowym logo .
Prawie nówka sztuka nie śmigana:)




Pojechała więc ze mną nad morze.









Jest tak leciutka, że co chwilę mi ja zwiewało.

niedziela, 1 marca 2015

Nad morzem cz.1

Najpierw deklaracja: zbieram na lalkę.
Słoiczek założony, kapitał początkowy zaistniał...teraz powolne ciułanie:)

Korzystając z mojej przypadającej wolnej niedzieli wybraliśmy się nad morze.
Zapakowałam dwie ostatnio za grosiki kupione lalki, a że to mały rozmiar idealnie to torebki weszły:)

Nad morzem spokojnie, nasza ulubiona plaża cała dla nas w jedną i drugą stronę....




Chwilami zawiewało i lalki przewracało, ale generalnie spokojne:)

Wiatr odsłonił bursztynowe drobinki...


Pierwsza zabrana lalka to znaleziona w czwartek Kelly.
Od kiedy zaglądam na blogi o takich maluchach zaczęłam zwracać większą uwagę na taki rozmiar i jego różnorodność.
Taka Kelly udało mi się wygrzebać pierwszy raz.


Pierwsze info znalazłam tutaj:http://magiczne11cm.blogspot.com/2014/09/kelly-stacie-camping-set-2009.html


Kelly faktycznie urosła.

Nad morzem towarzyszył jej pies.










Znalazłam ją nagą i lekko potarganą.
Od biedy pasowało ubranko i buty od Evi (troszkę za szerokie).
Pies został znaleziony w tej samej rupieciarni co prezentowany wcześniej sznaucer.


Myślę, że pochodzą z tej samej serii.