Niestety widmo wyjazdu na dłuższy czas sprawiło, że trzeba było doprowadzić dom ze stanu ruiny do stanu użytkowego. Oprać, oprasować a w międzyczasie nowo postawiona ścianę pomalować. Na lalkowe sprawy pozostało niewiele czasu a i zmęczenie powodowało, że najbardziej atrakcyjnym miejscem po całym dniu pracy stawało się łóżko z milutką pościelą:)
W końcu jednak moja najnowsza panna tupnęła nogą...
Bardzo podobał mi się wyrób Mattela widniejący pod nazwą Flavas. Wiem, że niektórzy ich urodę opisują jako dyskusyjną, ale mnie się spodobały. Kiedy była okazja kupić taką na allegro, niestety na oku miałam coś innego (nie lubię takich wyborów) i musiałam odpuścić. No, ale co się odwlecze...
Leżała sobie panna na półce w SH i to po przecenie, ale się uradowałam:)
Nawet nie była pokudłana, ani za bardzo wyeksploatowana. No po prostu traf:)
Niestety lalka ma dość długie stopy i jedyne buty jakie są w moim posiadaniu i na nią pasują to wojskowe kamasze.
Druga panna to Elina z Fairytopi. Szalenie mi się spodobała ta buźka z cudnymi rzęskami. Trafił mi się egzemplarz z urąbanymi skrzydełkami, które kiedyś świeciły. Tzn. ze skrzydełek pozostała ziejąca dziura na pleckach. W przyszłości zamierzam obdarować ja ciałkiem fashionistas a na razie otrzymała takie.
Jego walory przedstawi Strupka (mój majowy imieninowy prezent).
Jest to składaczek...
O matko sweet focia na kibelku, chyba się ze wstydu rozpadnę....
Chudy tyłek Strupki idealnie zapada się we wnętrze kibelka...
Niestety Strupka nie podziela entuzjazmu do robienia kibelkowych fotek.