niedziela, 23 lutego 2014

B jak Balon

Kolejnym tematem w fotograficznej zabawie jest balon.

Korzystając z pięknej wiosennej niewątpliwie pogody - przeleciały nad nami żurawie a więc na pewno wiosna już tuż, tuż:).
 Moim lalkom zachciało się podróżować.  Nie wszystkie zdążyły się spakować i zdecydować, ale uczyniła to moja Moxie: Alicja -świeżo po metamorfozie:).


Baloniki w kolorach nieba wybrała, do koszyka przyczepiła, walizkę zapakowała i na skrzydłach wiatru poleciała.










                         Trochę nudno tak samej ....przydałby się miły towarzysz jakiś...


Zatrzepotało i zapiszczało  między balonami...mały nietoperz utknął pomiędzy linkami...



                                       Nie bój się malutki z Alicją jesteś bezpieczny...



 Mrok zapadać zaczął i nietoperzyk przybrał dziewczęcą postać.

Witaj jestem Mavis - wampirzyca




                             Balony na ziemię opadły - zapraszam Cię do siebie...







Zawsze chciałam bardziej mobilne ciałko dla mojej ulubionej Moxie i traf na aukcji sprzedawano ciałko od bratzillaz - po prostu nie zastanawiając się kliknęłam : kupuj i już.




Drugą lalką jest również Moxie ucharakteryzowana na postać Mavis - córki Drakuli, z mojej ulubionej bajki " Hotel Transylvania":).
W kreskówce wygląda sobie tak:









czwartek, 20 lutego 2014

Czyżby Sonni?

Późno już i mało mam czasu wiec tylko głównie zdjęcia...i to takie na szybko - przepraszam więc za jakość.

W kolejce na blog czekała kolejna znajdka z SH. Lalka dość dużych gabarytów - cieszy mnie to bardzo choć kolejny skrawek miejsca zabrany ...chyba czas dom rozbudować.

Nie wiem do końca skąd lalka pochodzi. Jest bardzo podobna do lalek od Sonni Sonneberg, ale nie wiem tego na pewno. Wprawdzie posiada numerek na głowie, ale brak jej sygnaturek jakichkolwiek i charakterystycznych butków z żyrafką. (Szukałam na rosyjskim forum i tutaj znalazłam zdjecia z podobnymi pannami)
http://www.forum.dollplanet.ru/viewtopic.php?f=73&t=12135

Lalka była odziana w szyty przez kogoś kombinezonik.


Włoski posiada gęste i dobrej jakości - po umyciu nabrały blasku a kołtuny bez problemu się rozczesały.




Niestety jedno oczko opada i niezbyt wiem jak sobie z nim poradzić, gdyż nijak dostać się do głowy.



Głowa wykonana jest z gumy a reszta ciała z solidnego plastiku.


                                                   Świeżo po umyciu wygląda sobie tak.



Jest na tyle duża, że pasują  na nią ciuszki dla maluchów.





 
Dla porównania wzrostu dostawiłam  szybko Julkę z ZSRR


wtorek, 18 lutego 2014

Wróżka, skrzat i mebelki dla Sindy

Bardzo dziękuję za miłe komentarze:)
Wczorajszy dzień obfitował w miłe niespodzianki  związane nie tylko z miłą dla mnie datą, ale i zdobyczami lumpeksowymi:)

W jednym z moich ulubionych SH natrafiłam na istny wysyp różności lalkowych. Niestety w większości połamanych i ogólnie w stanie proszkowym.
Parę rzeczy ucieszyło mnie bardzo - tym bardziej, że były to oryginalne akcesoria od Sindy:) - przeszukując net udało mi się je umieścić na początku lat 80'.
Nie wszystko mogłam zabrać np. kabiny prysznicowej - za ciężka i zbyt duża (może będzie jutro:)).

W najlepszym stanie było łóżko - brak tylko szczytu, ale cała reszta łącznie z kołderką, materacem i firankami się odnalazła w stercie rupieci.





Prawie w całości jest szafka nocna - może uda się ją naprawić, żeby działała. Posiada miejsce na żaróweczkę i łącza pod bateryjki - nie ma niestety pstryczka:(



Dzbanek pochodzi od kompletu z miednicą (niestety miednicy nie było) - całość stała na toaletce.


Z odzysku pochodzi krzesło bez oparć i nóg:(.


Pieczołowicie pozbierałam też komplet kuchenny w takiej postaci:




W tym samym SH znalazł mnie Irlandzki skrzat - niestety bez garnczka ze złotem:(.
Siedział sobie w mocno sfatygowanym pudełku.




                                                           Wszystkie panienki będą moje:)


Pomyślałam, że będzie świetnym towarzyszem dla mojej spiczastouchej Trixieville Zayli od Manhattan Toy.



Jak ją wyłapałam to myślałam, że to troll a tu masz - to rodzaj wróżki.
Tydzień się moczyły włosy w odżywkach - wyglądały jak mop, myślałam, że nic ich nie przebije, ale razem z mebelkami trafiła do mnie lalka z równie imponującym mopem na głowie. Teraz zażywa kąpieli - zapewne dość długiej.


Lalka wygina łapki, nogi zginają się w kolanach minimalnie - za to kostkami można kółka kręcić.
Lalka posiadała skrzydełka i magiczną różdżkę.







A na koniec maskotka kupiona przez sentyment - mój pierwszy w kinie oglądany "horror"?

                                       
                                                                   Poznajecie?

                       Kiedyś się kołysał i śpiewał - teraz tylko śpiewa, mechanizm ruchu jest zepsuty:(