Na dworze mamy zaspy po kolana - zgroza...
Jeszcze rano awaria nie była zlokalizowana (od wczoraj) a i tak jesteśmy szczęśliwcami, gdyż w sąsiedniej gminie dopiero teraz zabłysły światła.
Teraz usiadłam na chwilę przed kompem więc taki tylko szybki post.
To dwie panny jakże różne od siebie...
Obie znalezione w SH golutkie i w przypadku jednej oblezione czymś w rodzaju pleśni:( tylko cif dał radę).
To właśnie ta ocalona od nadmiaru pleśni. Na głowie nazwa Disney a na plecach China.
Myślę, że jest to Aurora tzn. Śpiąca Królewna.
Zabrałam ją ze sobą, gdyż zdumiał mnie jej układ głowy, jak nic osobliwość...
Nawet nie wiem jak to nazwać...wydłużenie twarzo - czaszki...? Jeszcze nie mam takiego cudu, szkoda, że na zdjęciu tak nie widać.
Bardzo przypomina mi z urody Meriadoka z Władcy Pierścieni :)
(zdjęcie z internetu)
Do tego posiada ona chudziutkie nogi i mini nóżki (zapomniałam miała swoje majtaski).
I rozbudowane walory górne...
Lalka miała na głowie coś na kształt zwiniętych loków. Moczone, zalane wrzątkiem nie poddały się...
Przy próbie rozczesania zaczęły wyrywać się pasma.
Co zrobić zawsze chciałam mieć lalkę z dredami...
Nawinęłam więc włosy bardziej, usztywniłam i proszę...
Niesforna ta księżniczka:)
A to już jej bardziej elegancka koleżanka z misterną fryzurą na głowie.
Gdzieś ją już widziałam , ale jakoś nie mogę wpaść na jej trop w celach identyfikacyjnych:(
Lalka była golutka, ale posiadała bransoletki i kolczyki.
Bardzo podobają mi się jej lekko zmrużone oczy i kolor ust.
Niestety poprzedni właściciel przy próbie czesania powyrywał w jednym miejscu plecione warkoczyki, przy zaczesaniu udaję się zamaskować ów ubytek.
Ręka zgięta w łokciu niestety trochę "lata"...
